Galeria ul. Piwna

Rozmowa Marii Jędrzejczyk z ERAZMEM WOJCIECHEM FELCYNEM, artystą fotografikiem, doktorem nauk chemicznych, przedsiębiorcą, pasjonatem, erudytą – człowiekiem o wielu zainteresowaniach.

16.10.2017 r.


M.J.: Wychodząc z założenia, że sztuka jest przekazem, tworząc, masz na myśli głównie odbiorców, chcąc się im przypodobać, czy też kierujesz się własnym interesem, to znaczy znajdowaniem radości i satysfakcji, jakie daje proces twórczy?

E.W.F.: Nie zastanawiam się nad tym. Mam potrzebę kreatywnego działania. Efekty są różnie odbierane przez odbiorców. Najważniejsza w tym wszystkim, jest możliwość dzielenia się efektami tych działań.

W procesie tworzenia, ważne jest dla mnie pokonywanie własnych barier i wchodzenie na coraz wyżej położone szczeble na drabinie sztuki, która prowadzi „do nieba”. A więc moim celem nie jest chęć przypodobania się odbiorcy ale pokazanie efektów moich poszukiwań.

M.J.: Mimo to, mogę powiedzieć, że „uwodzisz” oglądających swoimi pracami, wywołujesz zachwyt kompozycją, kolorystyką, fakturą. Jest to malarstwo i grafika - zrealizowane przy pomocy aparatu fotograficznego i komputera.

E.W.F.: Realizując moje prace, starałem się wyjść poza ograniczenia techniczne i mentalne, przekazując jednocześnie pewien ładunek emocji, nierozerwalnie związany z procesem twórczym. Chciałbym zachować postawę nieomal bierną, tak żeby uruchomić kreatywność odbioru.

M.J.: „Twoja bieżąca wystawa w Galerii ZPAP na Piwnej „Fantasmagorie” to...

E.W.F.: ...To igraszki z kiczem. Składają się na nie dwa cykle: „Fantasmagorie” oraz „Wyspy szczęścia”. Wystawa ta jest w sensie zarówno intelektualnym jak i technicznym kontynuacją kolekcji „Rosarium”. Teza towarzysząca tamtej kreacji, sprowadzała się do twierdzenia, że świat wcale nie jest taki, jakim go widzimy – mało tego, że mogą istnieć różne prawdy na ten sam temat. Owocem eksperymentu „Rosarium” stał się, opublikowany w magazynie „Obskura” esej: „POKAŻCIE MI ANIOŁA” – o realizmie i rzeczywistości w fotografii. Duchowo oczyszczony po jego napisaniu, zająłem się innym, od dawna nurtującym mnie problemem, który, trywializując, można sprowadzić do pytania, kiedy obraz – w moich oczach – jest dziełem sztuki, a kiedy nie jest.

Oczywiście, nie ma na to pytanie krótkiej i prostej odpowiedzi. Co gorsza wiadomo, że jego postawienie, natychmiast rodzi całą serię następnych pytań. Jedno z ważniejszych dotyczy kwestii kiczu i jego odniesienia do tak zwanej sztuki wysokiej.

W klimacie takiego myślenia powstał cykl „Fantasmagorie”, który pod względem formalnym plasuje się blisko tradycyjnej grafiki.

W opozycji do niego, powstał cykl „wyspy szczęścia”, pełen koloru i odniesień do kojarzącego się z błogostanem trwania na mentalnych wyspach egzotycznych.

Tytuł w oczywisty sposób nawiązuje do książki Abrahama Molesa „Kicz, czyli sztuka szczęścia”.

W trakcie realizacji tego projektu, towarzyszyło mi przeświadczenie, że świat sztuki bez kiczu istnieć nie może, ale też, że są sytuacje, kiedy kicz możemy chwalić.

Mam takie wrażenie, że praca ta skłoniła mnie do pochylenia się nad tematem, co nie znaczy, że doprowadziła mnie do wniosków finalnych.

M.J.: Całe szczęście! Pozostało więc do zrealizowania wiele wystaw. Mnie osobiście, bardzo się Twoje „kicze”, podobają!

DMC Firewall is a Joomla Security extension!