Galeria ul. Mariacka

Tomasz Mering, komiks pt. „Wizyta” 08.10.-07.11 2018. Galeria Okręgu Gdańskiego ZPAP, ul. Mariacka 46/47

9.10.2018 r.


Grażyna Tomaszewska Sobko: W jaki sposób dotarł Pan do sztuki komiksu. Wiem, że ta droga nie była taka prosta.

Tomasz Mering: Wszystko zaczęło się już w dzieciństwie. Na początku była to oczywiście lektura komiksów. Właściwie, to uczyłem się na nich czytać, kiedy miałem sześć czy siedem lat.

G.T.-S.: Czyli to Pańskie ukierunkowanie, jeżeli chodzi o sztuki plastyczne było bardzo konkretne. Od początku był to komiks. W jaki sposób Pan  kształtował swoje umiejętności?

T.M.: Aby nauczyć się  rysunku i malarstwa uczęszczałem na zajęcia w Wejherowskim Centrum Kultury w Wejherowie. Potem, dużo później, chodziłem na zajęcia rysunkowo malarskie na wyższym poziomie, do pracowni we Wrzeszczu. Zależało mi na tym, aby mieć dobre podstawy do tworzenia komiksów. Ale zawsze dużo rysowałem samodzielnie.

G.T.-S.: Proszę opowiedzieć o swoich mistrzach, będących twórcami komiksów, a także osobach, z którymi Pan współpracował. Z tego co wiem, najbardziej znaną osobą w tym środowisku jest pan Jerzy Szyłak.

T.M.: Z Jerzym Szyłakiem zrobiłem jeden komiks. Powstał on w hołdzie dla kultowej postaci Kapitana Żbika. Była to dość zabawna, dwuplanszowa historyjka powstała jako część antologii, którą stworzyli   twórcy  w odniesieniu do pierwotnych, znanych komiksów.

G.T.-S.: Dopytam jeszcze o mistrzów. Być może próbował się Pan na jakichś wzorować, a przynajmniej zachwycać?

T.M.: W piątej klasie szkoły podstawowej nastąpiło u mnie takie apogeum zainteresowania sztukami plastycznymi i oczywiście komiksem. Bardzo dużo wówczas rysowałem i na zajęciach w szkole i poza nimi. Jest taka droga doskonalenia, która polega na odtwarzaniu dzieł innych twórców. W moim przypadku były to komiksy rysowników węgierskich. Tworzyli za pomocą bardzo dynamicznej i ekspresyjnej kreski. W latach 80. wydawano duże ilości tych komiksów. Na pewno duże wrażenie zrobił na mnie komiks „Thorgal”. Był chyba najbardziej znany w całej Europie. Dużym ewenementem było to, że wybił się tu polski rysownik Grzegorz Rosiński. Ciekawe było również to, że rysował nie taką finezyjną kreską frankofońską, ale stosował zabiegi niemal malarskie, bardzo realistyczne. Wracając do mistrzów i to nawet trójmiejskich, to był nim Janusz Christa i jego „Kajko i Kokosz”. Także Szarlota Pawel, niestety niedawno zmarła, autorka „Jonki, Jonka i Kleksa”, która bardzo otwierała wyobraźnię młodych ludzi czytających wówczas Świat Młodych, w którym przez wiele lat były publikowane.

G.T.-S.: Zdradzi nam Pan tajniki swojego rysunku?

T.M.: Na początku wydawało mi się, że moja kreska jest bardzo dynamiczna. Okazało się jednak, że tak nie jest.  Komiks rysuję najpierw ołówkiem, potem czarnym tuszem. Przywiązałem się do techniki rysowania piórkiem i tuszem właśnie. Ale okazało się, że metalowa stalówka nieco usztywnia rysunek. Zacząłem więc stosować pędzelek, co zdecydowanie zmieniło dynamikę kreski. Był to dla mnie pewnego rodzaju przełom.

G.T.-S.: Czy treści, o których Pan opowiada mają jakiś związek z narzędziami, których Pan używa?

T.M.: Obecnie można powiedzieć, że specjalizuję się w komiksie historycznym. Szczególnie polska historia była bardzo dynamiczna. Bardzo dużo się działo. Dlatego myślę, że ta dynamiczna kreska nie wzięła się znikąd.

G.T.-S.: Wystawa przedstawia tzw. plansze komiksowe, czyli oryginały. Czy skala, w której powstają jest inna, niż ta którą widzimy w wydawnictwach?

T.M.: Ten prezentowany na wystawie powstawał akurat w małej skali, czyli A4, ale na pozostałej przestrzeni wystawy chciałem zaprezentować cały proces powstawania komiksu. Od napisania scenariusza, poprzez story boardy, szkice ołówkowe oraz referencje, na podstawie których się rysuje oraz modele i zdjęcia.

G.T.-S.: W Pańskich komiksach pojawiają się np. modele przedwojennych samochodów, ale i innych pojazdów.

T.M.: Te modele stworzyłem sam. Szczególnie zależało mi na tym, aby przedstawić przedwojenną polską myśl techniczną. Ale pojawiały się również pojazdy niemieckie, ponieważ istotą prezentowanego na wystawie komiksu jest alternatywna historia wizyty pancernika „Schleswig-Holstein” w Gdańsku. Jak to w historiach alternatywnych, jest w nim trochę fikcji trochę prawdy. Niektóre pojazdy są więc nieco zmyślone.

G.T.-S.: Jak powstaje komiks patrząc na to od strony technicznej? Wiem, że stopień skomplikowania może być bardzo różny. Czy rysuje Pan tylko piórkiem? Wszystkie etapy realizuje Pan samodzielnie? Używa Pan komputera, np. do nanoszenia kolorów? W jaki sposób wprowadzane jest liternictwo?

T.M.: Podstawą tworzonych przeze mnie komiksów jest rysunek odręczny. Później jest on dygitalizowany, aby można go było poddać dalszej obróbce. Czcionkę dodaję już cyfrowo. Jeżeli chodzi o kolor, o ile ma się on pojawić w komiksie, to wprowadzam go czasem na tym wstępnym etapie, czyli odręcznie, ale zdarza się, że wprowadzam go w czasie obróbki komputerowej. Staram się używać kolorów czystych w dosyć ograniczonej palecie. Uważam, że forma musi być podporządkowana opowiadanej treści.

G.T.-S.: A skąd biorą się owe treści? Współpracował Pan z różnymi scenarzystami, ale czy zdarza się, że sam Pan jest ich autorem?

T.M.: Ostatnio stworzyłem komiks o zbrodni w Piaśnicy „Las Piaśnicki. Fabularyzowany komiks historyczny” wydany przez Muzeum Piaśnickie w Wejherowie. Posługiwałem się historycznymi materiałami źródłowymi. Dramatyczne opowieści, które się tam znalazły były przeze mnie tylko sfabularyzowane. Dodałem tylko kilka wątków dla zapewnienia odpowiedniej dynamiki. Aby móc samodzielnie pisać scenariusze ukończyłem odpowiedni kurs, ale bardzo wiele uczę się i czytam samodzielnie na ten temat.

G.T.-S.: Co jest dla Pana na tyle ważne, że skłania Pana do tego rodzaju twórczości?

T.M.: Interesuje mnie popularyzacja historii. Ale mam również parę pomysłów komiksowych poruszających się na krawędziach fantastyki, mitologii i świata realnego. Jest też sporo interesujących mnie tematów dotyczących Gdańska, które chciałbym zrealizować. Jak już wspomniałem, fascynuje mnie historia Polski, szczególnie epoka Wazów. Wejherowo, w którym mieszkam, powstało właśnie w tym czasie. Jakub Wejher, założyciel miasta, był wojskowym i poddanym króla Władysława IV Wazy. Wiek XVII również będzie przeze mnie opisany w komiksie. I właśnie w związku z tym zajmuje mnie bardzo kultura materialna dawnych wieków. Aby znać odpowiednie nazewnictwo i wygląd przedmiotów, ubrań, uzbrojenia itd. muszę czerpać ze źródeł naukowych. Obecnie np. czytam na temat średniowiecznego szewstwa w Gdańsku. Im więcej prawdziwych szczegółów w komiksie opowiadającym o danych czasach, tym bardziej wzrasta jego wartość poznawcza.

Gdańsk, 8 października 2018

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd