Galeria ul. Piwna

Rozmowa Marii Jędrzejczyk z ERAZMEM WOJCIECHEM FELCYNEM w związku z wystawą fotografii artystycznej P.T. SYNTHESIS”

MJ: Jesteś osobą powszechnie znaną nie tylko dlatego, że odniosłeś sukces jako przedsiębiorca, a wcześniej jako naukowiec , doktor chemii, ale głownie z powodu miłości, którą obdarowałeś fotografię. Jak zaczęła się ta miłość?
EWF: Fotografią zainteresowałem się mając lat 7 po przeczytaniu książek Włodzimierza Puchalskiego „Wyspa kormoranów” i „W krainie łabędzi”. Mając 10 lat stałem się dumnym posiadaczem aparatu fotograficznego „Perfecta II” (6x6 cm) i tak to się zaczęło…


MJ: Aparat fotograficzny jest nie jest jedynie posłusznym narzędziem w twoich rękach. Dzięki temu narzędziu wysyłasz do ludzi swój autorski obraz świata. Kiedy odkryłeś, jak potężnym narzędziem dysponujesz?
EWF: Istotny wpływ na moje postrzeganie fotografii wywarło zetknięcie się z portretami Yousefa Karsha, była to wystawa w Gdańsku, w Dworze Artusa. Wkrótce też - w 1965 roku - ukazała się książka Zofii Rydet „Mały człowiek”, która zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Za pracę w stylu Karsha zatytułowaną „Profil” otrzymałem w 1968 roku moje pierwsze wyróżnienie na międzynarodowym konkursie. Dwa lata później bodajże powstał inspirowany Zofią Rydet portret kaszubskiej dziewczynki zatytułowany „Powaga”, który przyniósł mi szereg trofeów i był eksponowany na wystawach w wielu krajach świata.
MJ: Opanowanie „narzędzia” , jakim było oko kamery, najwidoczniej Ci nie wystarczyło. Jako naukowiec poszukiwałeś, badałeś…
EWF: Początki mojego eksperymentowania to druga połowa lat 60-tych ubiegłego stulecia, niewiele z tych prób zostało. Za to już po ukończeniu studiów, w 1972 roku, wykonałem serię doświadczeń polegających na odbielaniu odbitek bromosrebrowych i ich barwieniu nieorganicznymi solami żelaza i chromu. Zachowały się dwie prace 40x50 cm bazujące na tym samym negatywie, jedna zabarwiona na kolor oliwkowo-zielony, a druga na stalowo-niebieski. Dziś są one unikatami w skali światowej.

MJ: To co pokazujesz na swoich wystawach, intryguje ludzi . Pytają jak to możliwe, żeby przy pomocy fotografii uzyskiwać tak zaskakujące rezultaty. Jakie czarodziejskie sztuczki stosujesz?
EWF: Fotografią eksperymentalną zająłem się szerzej po 2007 roku, wraz z pojawieniem się techniki cyfrowej. Moje próby portretowe w pierwszej fazie nie były zbyt dobrze postrzegane przez nasze środowisko fotograficzne, to co robiłem nie pasowało do żadnej z szufladek. Wielkiego wsparcia udzielił mi wówczas jeden z najwybitniejszych polskich fotografików - Krzysztof Kamiński - recenzując szczegółowo dziesiątki moich dokonań. Kolekcja „Synthesis” wiele Mu zawdzięcza… a ja sam jeszcze więcej!
MJ: My zaś, Tobie, zawdzięczamy nie tylko nową, fascynującą wystawę. Dzięki Twojej pasji i pracowitości życie kulturalne Wybrzeża jest bogatsze i emanuje poza granice naszego regionu.
Dziękuję nie tylko za tą rozmowę i aktualną wystawę. Jest jedną z bardzo wielu Twoich wystaw.
Budzisz nasz podziw i wdzięczność. Znając ułomność ludzkiej natury, czasami zapewne, budzisz również zazdrość!

Our website is protected by DMC Firewall!