ROZMOWA Z AUTORAMI WYSTAWY "NEW VISIONS"

Rozmowa Marii Jędrzejczyk z autorami wystawy fotografii artystycznej w Galerii ZPAP przy ul. Piwnej 67/68 - p.t. „New Visions”: Janem Masą, Sigrid van Sierenberg i Wilfredem H.D. Neuse

MJ: Każdy z Was prezentuje prace plastyczne, w których narzędziem waszej twórczości jest fotografia. Dlaczego właśnie takie narzędzie wypowiedzi wybraliście?

JM: W pewnym etapie mojego życia zafascynowały mnie pejzaże. Zwłaszcza w Toskanii, Prosta budowa tych pejzaży składająca się z niewielu płaszczyzn i linii. Purystyczna. Oszczędna. Minimum środków, maksimum wyrazu. Medytacyjny walor, ponadczasowość tych pejzaży, uniwersalność. Dostępność w odbiorze dla szerszego kręgu odbiorców. Uznałem, że fotografia jest najlepszym narzędziem dla wyrażenia tej mojej fascynacji. Jako kontynuacja moich poszukiwań dotyczących ponadczasowości było zatrzymanie się przy kwestii czasu. Fotografia wydawała mi się najwłaściwsza.

SvS: Moja Mama , malarka, zafascynowała się również fotografią. Można powiedzieć, że zainteresowanie tym narzędziem „wyssałam z mlekiem matki”. Moja Matka była świetną nauczycielką. Później, oczywiście ,wybrałam własną drogę twórczą, również pod wpływem studiów w zakresie pedagogiki sztuki ze specjalnością Terapia Sztuki w Kolonii. , pod kierunkiem profesora Hansa Guntermanna w Bonn. W dalszym ciągu traktowałam fotografię, jako punkt wyjścia dla dalszej pracy. Interesował mnie człowiek ze swoimi oczekiwaniami, nadziejami, normami, potrzebami a także pejzaż i architektura. Jako miejsca kontemplacji i uwarunkowań. Wychodzę poza fotografię tworząc fotoplasy, kolaże fotograficzne, obiekty i instalacje wykorzystując płótno, kamień, drewno, plastik.

W H.D.N: Dlaczego fotografia? Dlatego, ze jestem leniwy. Super leniwy facet. Ponadto dla mnie ważny jest rezultat a nie narzędzie pracy. Rezultat u mnie jest na pierwszym miejscu. Uprawiam malarstwo, kolaż, nakładam je na siebie, używając kamery. Maluję w mojej głowie. Kocham wielkich mistrzów. Miłość bywa destrukcyjna. Moja również. Wykorzystuję Leonarda da Vinci, Botticellego, Rembrandta, Vermeera. W moich pracach wielcy mistrzowie są stale jeszcze rozpoznawalni. Ale ja im daję nowe życie. „Stempluję” wybrane, znane dzieła. Daje możliwość nowego postrzegania, z innej perspektywy. W ten sposób na nowo przedłużam ich życie. Moich studentów uczyłem specjalnego postrzegania rzeczywistości, tak, żeby postrzegać ją oczami Rembrandta czy Vermeera i widzieć piękno tam gdzie ludzie go nie poszukują.

MJ: Dziękuję Wam za stworzenie intrygującej wystawy, w której każde z Was, zachowało odrębność, własną indywidualność. Mimo różnic, powstał przekaz zgodny i bogaty dając możliwość „porozmawiania” z Wami wszystkimi naraz a także z każdym z Was osobno.

Our website is protected by DMC Firewall!