Galeria ul. Mariacka

Z Kateryną i Tatianą Ocheredko oraz z Vitalijem Murynem rozmawia Ida Łotocka-Huelle

29 lipca 2016 r. / 3.08.2016 r.


I.Ł. Jak trafiliście z Ukrainy do Gdańska?

V.M. Znaleźliśmy w Internecie, każdy z nas z osobna, bo wcześniej nie znałem się z dziewczynami, zaproszenie dla ukraińskich malarzy do uczestnictwa w międzynarodowym, polsko-angielskim projekcie: film o życiu i twórczości Van Gogha. Nasze zadanie miało polegać na wykonywaniu obrazów do animacji. Zgłosiliśmy się i oto jesteśmy. Malujemy obrazy Van Gogha klatka po klatce, a one ożywają. Połowa z nich jest czarno-biała, a połowa kolorowa.

I.Ł. Tylko malarze z Ukrainy?

V.M. Nie, również twórcy z innych krajów, np. Australii, Ameryki, Indii.

I.Ł. Wcześniej się nie znaliście?

V.M. Nie, pochodzimy z innych miast: dziewczęta z Kijowa, ja ze Lwowa. Studiowaliśmy w swoich rodzinnych miastach.

I.Ł. Czy tworzycie grupę artystyczną, albo myślicie, żeby taką założyć?

V.M. Ta wystawa jest naszą pierwszą wspólną prezentacją. Chcemy dalej pracować razem i brać udział w międzynarodowych projektach. Uczestniczyliśmy już w projekcie, gdzie wspólnie malowaliśmy jeden obraz, który brał udział w konkursie w Berlinie i był prezentowany na wystawie pokonkursowej. Dalej chcemy działać i eksperymentować. Będąc za granicą, na obcym terenie wspólnie łatwiej zaistnieć, coś zaproponować, zainteresować sobą i skutecznie podjąć kontakty.

K.O. Wzajemne oddziaływanie na siebie nie pozwala również, w gorszych chwilach upadać na duchu. Wspólnota, wzajemna pomoc też ma wielkie znaczenie.

I.Ł. Czyli my, tu w Gdańsku mamy okazję uczestniczyć w bardzo ciekawym momencie – zawiązywania się, być może, grupy artystycznej.

T.O. Tak jak powiedziała siostra, wzajemny wpływ i wsparcie stawia nas na progu czegoś ważnego.

I.Ł. Artystycznie również wiele was łączy Przyglądając się waszym pracom zauważyłam, że rodzaj ekspresji, jakim operujecie jest pokrewny ekspresji Van Gogha. To malowanie, rysowanie gwałtowne, z pasją.

V.M. No właśnie, chcemy zawrzeć w pracach emocje, to co czujemy. Można oczywiście pracować bardziej analitycznie, skupić się na  szczególe, ale nie byłoby w nich wtedy takiej dozy życia.

I.Ł. Są oczywiście różnice. Vitalij zbliża się do abstrakcji, a prace Kateryny i Tatiany są bardziej narracyjne. Jak odebraliście doświadczenie wspólnego malowania obrazu?

T.O. To było trudne. Nie tylko z powodu różnic warsztatu i poetyki twórczości każdego z nas, ale po prostu technicznie, w samym procesie malowania i budowania kompozycji. Trzeba było uważać, żeby sobie nawzajem nie przeszkadzać. Ale to interesujące doświadczenie.

K.O. Musieliśmy połączyć trzy różne punkty widzenia.

I.Ł. Obrazy Vitalija mimo iż są figuratywne, najbardziej zbliżają się do abstrakcji. Forma jest bardzo przetworzona. Można powiedzieć, że jest w nich coś z ducha figuracji ekspresjonistycznej. Czy jest ci ona bliska?

V.M. Tak. To kwestia etapu pracy nad formą. Można zostawić ją w kształcie pierwotnym, tym podyktowanym przez pierwsze wrażenie, pierwszy określający ją gest, emocje, a można pracować dalej, drobiazgowo, realistycznie, skupiając się na szczególe.

T.O. Każdy obraz składa się z abstrakcyjnych kształtów, cząstek i zależy od temperamentu czy  nastroju twórcy jaką rangę im nada. Czy zatrzyma się na podstawie, fundamencie, czy będzie drążyć dalej.

I.Ł. No tak. Każdy obraz to tylko farba. Reszta, wszystko co sobą niesie to mentalny związek twórcy z odbiorcą. Każdy z was ustanawia tę relację na innym poziomie percepcji. Np. Kateryna jest z was najbardziej liryczna. Jej spojrzenie na świat jest poetyckie. Lekko malowane olejne obrazy kojarzą się z akwarelami. Tetiana bardziej pracuje z materią malarską, eksperymentuje, tworzy kolaże. Również stosuje rozbicie realistycznej formy. Ale mimo to wasze prace mają  jakiś wspólny rys i doszłam do wniosku, ze jest to analiza światła, oddziaływania światła na kolor, niezwykła świetlistość obrazów.

V.M. To jest widzenie świata w kolorze, szarego świata o neutralnych emocjach. Kolor  doskonale przekazuje uczucia, właśnie ich barwę, nadaje wartość wizualnemu doświadczeniu.

I.Ł. To właśnie jest to powiązanie z Van Goghiem – emocjonalność koloru.

T.O. Kolor jako środek wyrazu jest samowystarczalny. Ma maksymalną siłę oddziaływania. Jeżeli odnajdzie się jego wszystkie smaki, odcienie obraz zadźwięczy jak muzyka. Dlatego ważna jest praca z natury, gdy kolor dzięki działaniu światła ciągle się zmienia i ukazuje wszystkie swoje niuanse. Trzeba pracować szybko łapiąc te ulotne zjawiska, śpiesząc się bo natychmiast przemijają. Każda minuta jest droga. Nie ma czasu zastanawiać się, czy coś wychodzi, czy nie. Dlatego ten sposób pracy jest najbardziej autentyczny, oddaje prawdziwe wrażenie i doświadczenie.

K.O. To połączenie doświadczenia i emocji jedynie w danej, teraźniejszej chwili. Jest się wtedy otwartym na doświadczenie świata: przyrody, ludzi, architektury, wszystkiego.

I.Ł.  Uprawiacie również grafikę warsztatową. Wśród akwafort Tetiany są bardzo ciekawe miejskie pejzaże zbudowane za pomocą wielokierunkowych perspektyw, doskonale kompozycyjnie skonstruowane. Miasto jest dla ciebie ważną inspiracją?

T.O. To widoki Kijowa. Chcę zmieścić w takiej pracy charakterystyczne dla miasta miejsca, nawet te marginalne, nieważne z punktu widzenia współczesności, a świadczące o dawnym obliczu miasta. To widzenie naszych rodziców, dziadków połączone z naszą perspektywą.

W ten sam sposób oglądamy też Gdańsk. Spacerujemy po mieście i każdy z nas ciągnie pozostałych do swoich ulubionych miejsc. Tak również powstaje perspektywa różnych punktów widzenia.

I.Ł. Mówisz o głębokim przeżyciu wizualnego doświadczenia zmysłowego, które artysta może twórczo przetwarzać. Wasza trójka jest bardzo aktywna artystycznie. Pracujecie w wielu dziedzinach. Malarstwo, grafika warsztatowa, ilustracja, malarstwo monumentalne, a w przypadku Vitalija nawet design. Jaki wpływ mają na wyobraźnię artystyczną tak różne dziedziny twórczości?

K.O. Robimy ilustracje do baśni i książek dla dorosłych. Ukierunkował nas, mnie i siostrę, Kijowski Politechniczny Instytut i Wydawniczo - Poligraficzny Instytut. Ale praca nad malarstwem monumentalnym na dużym obszarze ściany to w stosunku do ilustracji książkowej wcale nie takie skrajne doświadczenie. Pomijając skalę, jeśli chodzi o strukturę i sposób myślenia, polega na tym samym. W rodzaju zadania, ilustracja jest bardzo podobna do sztuki monumentalnej. W przypadku ilustracji wpisuje się obraz w architekturę książki i trzeba cały czas mieć na względzie prawa i zasady tej architektury. Wykonując mały fragment ściennego malowania trzeba mieć w głowie kilku, czy kilkunastometrową ścianę, aby odpowiednio go umieścić.

I.Ł. Uprawianie różnych dziedzin jest więc przydatne?

K.O. Wręcz niezbędne. Praca w różnych dziedzinach sztuki wzbogaca każdą z nich dodatkowym doświadczeniem. Gdyby nie doświadczenie malarskie, grafika byłaby sucha, pozbawiona emocji. Za sprawą malarstwa grafikę można nasycić emocjonalnością i swobodą. Detaliczne, szczegółowe widzenie graficzne pomaga natomiast wpisywać rysunek w malarstwo, dopracowywać szczegóły, myśleć o nich. Nawet, jeśli potem z nich zrezygnujemy, okażą się zbędne trzeba umieć o nich myśleć i mieć pewność, że można je wykonać. To kwestia doskonalenia warsztatu. Monumentalne malarstwo naucza jednolitego postrzegania dużych form , zdecydowania. Wielcy malarze realiści, jak np. Ilia Repin i inni pieredwiżnicy zajmowali się wieloma dziedzinami sztuki. Ich warsztat był doskonały, nieograniczona zatem była swoboda wypowiedzi.

I.Ł. Wy doskonalicie swój warsztat biorąc również udział w różnych nietypowych, interesujących projektach. Jakie są wasze dalsze plany?

Na razie zostajemy w Gdańsku i pracujemy nad animacyjnym filmem LOVING VINCENT. Jesteśmy również po rozmowie z konsulem Ukrainy w sprawie innych ukraińsko-polskich artystycznych projektów.

I.Ł. Dziękuję bardzo za rozmowę.

DMC Firewall is a Joomla Security extension!